Jak robić przegląd prasy?

W epoce internetu przegląd prasy jest dużo większym wyzwaniem - źródeł jest dziś bardzo dużo i trudno je ogarnąć. Ten artykuł pokaże, jak sobie z tymi wyzwaniami poradzić

Czas czytania
12 minut
Autor
Krzysztof Sikorski

Popularnym sposobem by dowiedzieć się, co nowego dzieje się na świecie jest przegląd prasy. W epoce internetu prasa staje się w pewnej części wirtualna, bo przecież chcemy śledzić też naszych ulubionych twórców internetowych. Siłą rzeczy trzeba więc ten dawny sposób jakoś dostosować do współczesności. Z pomocą przychodzi nam Facebook, Twitter czy też Youtube, ze swoimi feedami czy sytemami subskrypcji. Niestety, nie są one faktyczną alternatywą dla przeglądu prasy - nie dość, że głównym ich celem jest możliwie skutecznie pokazać nam reklamy, to jeszcze algorytmy zaimplementowane w ich systemach decydują o tym, jaką treść nam pokazać, a jaką nie. Lajk czy subskrypcja na portalu społecznościowym nie sprawią, że otrzymamy całą treść od danego twórcy. Mało tego - jeśli śledzimy zarówno twórców wrzucających treści na YouTuba jak i takich publikujących na Facebooku musimy mieć dwa różne feedy z informacjami.

Od ponad trzech lat regularnie robię przegląd wirtualnej prasy i powyższe problemy odstraszył mnie od tych popularnych rozwiązań. W odpowiedzi na nie wypracowałem solidny workflow, który pozwala mi robić prasówkę szybko, wyciągać z niej jak najwięcej i nie przegapić żadnych kluczowych informacji od twórców, których chcę śledzić. W ramach tego artykułu podzielę się z Wami moimi metodami.

Jeśli chcesz wdrożyć ten workflow u siebie - to dobre miejsce żeby pomyśleć o kilku źródłach, które regularnie śledzisz

Krok pierwszy

Znaleźć kilka źródeł, które chcemy śledzić

Krok drugi

Wybrać czytnik RSS i go zainstalować/zalogować się w nim.

Krok trzeci

Wybrać sposób przechowywania treści i zintegrować go z przeglądarką.

Krok czwarty

Wybrać sposób archiwizacji treści..

Źródła

Najważniejszym elementem dobrego przeglądu prasy są bogate i dobrze dobrane źródła. Choć internet dał nam dostęp do bardzo wielu źródeł informacji, całą tę mnogość zastąpił dziś większości ludzi feed Facebooka, ewentualnie Twittera. Problem z tymi agregatorami mediów jest taki, że działają na zasadzie strumienia - wyświetlają głównie najnowsze i **najbardziej popularne **treści. Z tego powodu, aby zrobić kompleksową prasówkę poprzez Facebooka należałoby spędzić na nim cały dzień, a nawet to nie daje gwarancji, że nie pominiemy czegoś wartościowego, co umknęło popularnej opinii. Z drugiej strony mamy usługi które umożliwiają przeglądanie listy wszystkich treści które subskrybujesz, jak YouTube. Problem w tym, że i Youtube na takich listach pokazuje tylko te bardziej popularne treści - no i taka usługa obejmuje tylko jeden portal.

Z pomocą przychodzi tu już trochę dziś zapomniana technologia RSS. Mimo niezbyt dużej liczby użytkowników, większość portali, blogów i tym podobnych udostępnia możliwość przeglądania treści w tym formacie. Feed RSS zawiera wszystkie treści dodane przez dany serwis w tabelarycznym formacie, przykładowo:

RSS dla strony histmag.org

Skąd można takie feedy wziąć? Posiada je większość sensownych stron www. Przykładowo feeda New York Timesa znajdziemy tutaj - do wyboru, do koloru. Zwykle by śledzić daną stronę wystarczy znaleźć ikonę RSSa, która wygląda zwykle jakoś tak:

Opis

Kanały Youtubowe również mają feedy, choć w ich przypadku trochę trudniej jest się do nich dobrać. Feed każdego kanału ma postać:

https://www.youtube.com/feeds/videos.xml?channel_id=XYZ

Gdzie XYZ to ID kanału, które można znaleźć w źródle strony konkretnego kanału. Ale nie bójcie się - większość narzędzi do czytania RSSów potrafi dobrać się do tych linków automatycznie, starczy podać im link do konkretnego kanału.

Nieco gorzej jest ze stronami Facebookowymi i tylko facebookowymi (bo gdy dane źródło publikuje też na swojej stronie, sprawa jest jasna). Gdy Facebook się rozwijał, oferował bardzo prosto dostępne feedy RSS. Dziś Facebook uznał, że lepiej pójść na wojnę z tym protokołem i zablokował dostęp do niego na swoich stronach. Oby przeskoczyć te ograniczenia można zastosować usługę, na przykład taką - która utworzy feed z dowolnej publicznej strony na Facebooku.

Wybór czytnika

Nie jest oczywiście szczytem marzeń czytanie feedów w takiej postaci "ręcznie". Dlatego na rynku dostępnych się wiele narzędzi pozwalających znacznie ładniej pokazać feedy RSS. Osobiście polecam Feedly - w ramach darmowego planu “mieszczę się” już od paru lat, więc i Wy nie powinniście mieć problemu. No i ma aplikację mobilną, więc prasówka zaraz po obudzeniu jest całkiem racjonalnym pomysłem.Jego główną wadą jest brak darmowej integracji na przykład z Pocketem, o którym później.

ASIDE: Jeśli macie dostęp do własnego serwera i możecie na nim postawić jakąś usługę wybierzcie miniflux. W pełni darmowe i otwartoźródłowe narzędzie, działa bardzo stabilnie i jest mocno minimalistyczne w swojej prezentacji (dla mnie to zaleta, ale co kto lubi). No i integruje się z Pocketem, a w zasadzie z niemal dowolnym narzędziem tego typu za darmo.

Takie narzędzia potrafią zebrać w jednym miejscu wszystkie feedy RSS, które im podacie i oznaczać, które treści zostały już przeczytane. Nie przegapicie w ten sposób żadnej treści i nawet po dłuższej przerwie będzie czekała na Was chronologicznie ułożona lista artykułów do przejrzenia. Genialnym jest wrócić do takiego narzędzia po kilku dniach i znaleźć bombę wartościowej treści.

Jeśli chcesz wdrożyć ten workflow u siebie - to dobre miejsce żeby zdecydować się na któryś czytnik RSS

Krok pierwszy

Znaleźć kilka źródeł, które chcemy śledzić

Krok drugi

Wybrać czytnik RSS i go zainstalować/zalogować się w nim.

Krok trzeci

Wybrać sposób przechowywania treści i zintegrować go z przeglądarką.

Krok czwarty

Wybrać sposób archiwizacji treści..

Segregacja treści

Gdy już wybierzemy czytnik i namierzymy kilka źródeł, które nas interesują, powinniśmy przejść do poukładania treści wpływającej do nas. Większość czytników RSS udostepnia pewien sposób tagowania treści - czasem w formie podziału na kategorie (gdzie dane źródło należy tylko do jednej kategorii) czy w formie dodawania do tresci etykiet (relacja wiele-do-wielu).

Gdy nasz zbiór wszelakich źródeł będzie rósł, możemy przyporządkować dane źródło do kategorii i przeglądać tylko źródła jednego typu w danym momencie. Jest to szczególnie wygodne gdy część źródeł uznajemy za takie, które nas w jakiś sposób rozwiną, czy wzbogacą naszą wiedzę, a część jest dla nas czystą rozrywką. Można wtedy łatwo separować się od clickbaitowych nagłówków i przyciągających miniaturek rozrywkowej tresci, gdy chcemy zająć się bardziej produktywnymi rzeczami.

Przeglądanie kategoriami bardzo pomaga również w tym, byśmy nie czuli się przygnieceni wielością rzeczy, które pojawiają się w naszym feedzie - jeśli mamy wiele źródeł, lub gdy nasze źródła są szczególnie "gadatliwe" - często po paru dniach mamy już kilkadziesiąt lub kilkaset artykułów do przejrzenia - łatwiej wtedy zacząć od którejś z mniej zapchanych kategorii.

Przechowywanie i dalsza część workflowu

Jednak nawet jeśli większość treści, które znajdziemy podczas przeglądu źródeł będzie ciekawa, trudno znaleźć z samego rana czas na to, żeby je wszystkie przeczytać (nie mówiąc już o tym, że zgodnie z zasadami efektywnej pracy powinniśmy rano robić najważniejsze zadanie dnia, a czytanie mnóstwa artykułów zwykle nim nie jest). Odpada więc szczegółowe przeglądanie całej treści od razu.

Często w trakcie dnia oddajemy się prokrastynacji, przeglądając choćby wspomnianego wcześniej feeda Facebookowego. Ten czas warto wykorzystać właśnie na czytanie treści którą wcześniej wyselekcjonujemy w trakcie porannego przeglądu. Stąd będziemy potrzebować aplikacji do przechowywania treści na później. Ich zadaniem jest zapisywanie tresci której nie możemy w danym momencie przeczytać i przechowywanie jej do czasu, gdy zechcemy na nią spojrzeć. Takich narzędzi jest na rynku całkiem sporo, a najważniejsze cechy, którymi mogą się wyróżnić, to:

  1. Aplikacja mobilna - bardzo przydatna, szczególnie gdy chcemy zabić czas w komunikacji. Tutaj warto zwrócić uwagę na to, żeby aplikacji dawała możliwość zapisywania treści do przeglądania offline, bo nie zawsze mamy dostęp do internetu. Dodatkowo oszczędzimy w ten sposób trasfer internetu mobilnego, co też jak bardzo dobre. Design i sposób korzystania to już oczywiście kwestia gustu.
  2. Możliwość sortowania listy treści "od najstarszego". Jest to niesamowicie ważna rzecz. Ludzie korzystający z tego typu narzędzi często narzekają, że większość treści, która ląduje w narzedziu nigdy nie jest przez nich oglądana, bo wrzucają tam dużo więcej tresci, niż są w stanie przyjąć. Dzięki sortowaniu od najstarszego mamy pewność, że każda treść zostanie przez nas faktycznie zrecenzowana, a także jesteśmy trochę bardziej sceptyczni przy dodawaniu tejże treści.
  3. Łatwa integracja z przeglądarką internetową i telefonem - co daje możliwość łatwego zapisywania treści i z komputera i z telefonu. To ważne, bo wygoda gra tu pierwsze skrzypce - po to mamy takie narzedzie, żeby nie trzeba było ręcznie kopiować linku i wklejać go do naszej bazy linków czy czegoś podobnego.
  4. Integracja z wybranym przez nas czytnikiem. Naprawdę wygodnym elementem korzystania z takiego narzędzia jest bardzo łatwe przerzucanie linków z czytnika RSS do narzędzia do przechowywania. Dzięki temu przegląd prasy zamienia się w ciąg decyzji "Archiwizuj - zapisz na później", co jest bardzo wygodną formą działania.

Jakie więc mamy narzedzia dostępne na rynku:

  • Pocket - chyba największy ze wszystkich i mocno wspierany przez Mozillę. Dość standardowe narzędzie, pozwala zarówno z poziomu komputera jak i telefonu dodać konkretny link do naszej bazy (zwykle poprzez rozszerzenie do przeglądarki które wystarczy kliknąć, by zapisało link do pocketa, lub zapisać link poprzez menu kontekstowe). Dostępny też z poziomu telefonu (aplikacja), umożliwia też ściąganie niektórych treści (tekstowych) do pamięci telefonu i korzystanie z nich w trybie offline. Ta aplikacja jest swoistym baseline'm - zrealizowała dobrze podstawową koncepcję, a następcy wprowadzili w niej modyfikacje.
  • Instapaper - bardzo podobna koncepcja co do zapisywania danych, jednak znacznie większy nacisk jest tutaj położony na samo doświadczenie czytania - można podkreślać elementy artykułów i notować rzecyz, które przyjdą nam do głowy podczas czytania. Ogólnie te dwa narzędzia są bardzo dosiebie podobne, na tyle że LifeHacker swego czasu zrobił niezłe ich porównanie - zajrzyjcie do nich śmiało.
  • Raindrop.io - tutaj mamy narzędzie o zgoła innej koncepcji, które wywodzi się raczej z programów typu delicious czy zwyczjnych menadżerów zakładek w przeglądarkach. Gdy Pocket i Instapaper stawiają mocno na strukturę "przeczytaj i zarchiwizuj", Raindrop jest po prostu menadżerem zakładek i mocno stara się przekonać nas, by tworzyć w nim całe boardy gotowe do bycia wykorzystanym ponownie. Cóż, wszystko zalezy od tego, czego oczekujecie od Waszego narzędzia. Technologicznie jest na całkiem dobrym poziomie, wygląda też bardzo lekko i nowocześnie.
  • Wallabag - to samo co Pocket i Instapaper, tylko że self-hosted - ze wszystkimi zaletami i wadami tego stanu rzeczy. Jesli macie własny serwer, znów, najlepiej pewnie będzie, jeśli zdecydujecie się na tę aplikację (tak samo jak w przypadku minifluxa jako RSS readera, mają swoją drogą świetną integrację).

Jeśli chcesz wdrożyć ten workflow u siebie - to dobre miejsce żeby wybrać sposób przechowywania treści i zintegrować go z przeglądarką

Krok pierwszy

Znaleźć kilka źródeł, które chcemy śledzić

Krok drugi

Wybrać czytnik RSS i go zainstalować/zalogować się w nim.

Krok trzeci

Wybrać sposób przechowywania treści i zintegrować go z przeglądarką.

Krok czwarty

Wybrać sposób archiwizacji treści..

Archiwizacja

Ostatnim elementem tego workflow jest archiwizowanie treści które chcemy zachować na stałe. Po co? Przede wszystkim żeby łatwo wrócić do każdej treści, którą uważamy za wartościową. Żeby łatwo przeszukać bazę takich treści w poszukiwaniu linku, którym chcemy się podzielić ze znajomymi (lub zacytować by wygrać dyskusję w internecie). Nie zawsze możemy skutecznie ocenić wartość treści tylko po jej nagłówku, więc decyzję o archiwizowaniu bądź odrzuceniu treści powinniśmy podejmować po jej przeczytaniu (bądź obejrzeniu). Dodatkowo większość narzędzi do przechowywania treści ma archiwa dość niewygodne w przeglądaniu i trudne do eksportu - stąd potrzeba lepszego rozwiązania.

Moim pomysłem na rozwiązanie tego problemu jest wykorzystanie dwóch narzędzi - IFTTT i Google Drive.

IFTTT jest narzędziem służącym do automatyzacji różnych czynności z wykorzystaniem wielu narzędzi internetowych i ich API. W skrócie - łączymy się za jego pośrednictwem z dwoma lub więcej narzedziami których używamy, dodajemy nasze konta do narzędzia, a nastepnie IFTTT wykonuje z pomocą API różne operacje na naszych kontach. Na przykład za pomocą takiego narzędzia możemy ustawić regułę, że każdego ranka o danej godzinie powinna włączyć się inteligentna żarówka, którą mamy w domu, albo, idąc za tym przykładem, ustawić sobie na żarówce powiadomienia o nowym emailu ściągniętym z Gmaila. Tym razem wykorzystamy to narzędzie do stworzenia trochę bardziej zaawansowanej reguły.

W IFTTT ustawiamy regułę, która za każdym razem, gdy archiwizujemy treść w Pockecie dodaje kolejny wiersz w określonym arkuszu w Google Drive. Przykłądowa reguła tego typu wygląda następująco:

Reguła IFTTT

Zadaniem tej reguły jest "nasłuchiwać" na naszym koncie pocket w oczekiwaniu na zarchiwizowane artykuły, a następnie dodawać je jako wiersze do arkusza, którego nazwę wstawiamy w formularzu. Dzięki temu taki arkusz pełni funkcję naszego archiwum, dostępnego w bazodanowej, łatwo przeszukiwalnej i eksportowalnej formie. Wszystkie treści, których nie chcemy zapisywać w arkuszu po prostu usuwamy z Pocketa po ich przeczytaniu zamiast archiwizować.

Jeśli chcesz wdrożyć ten workflow u siebie - to dobre miejsce żeby przemyśleć, czy potrzebujesz takiej archiwizacji i wykonać kroki opisane powyżej

Krok pierwszy

Znaleźć kilka źródeł, które chcemy śledzić

Krok drugi

Wybrać czytnik RSS i go zainstalować/zalogować się w nim.

Krok trzeci

Wybrać sposób przechowywania treści i zintegrować go z przeglądarką.

Krok czwarty

Wybrać sposób archiwizacji treści..

Podsumowanie

Dzięki połączeniu kilku użytecznych narzędzi w wyniku dostaliśmy workflow, który pozwala nas sprawnie otrzymywać, selekcjonować, zapisywać na później i archiwizować w przeszukiwalnym formacie treści, które nas zainteresują. Nad każdym z punktów tego procesu macie bardzo duzo kontroli i możecie je dopasować tak, by lepiej pasowały do Waszego gustu czy lepiej spełniały swoje zadanie. Narzędzia pracują tutaj dla Was, a nie dla reklamodawców.

Przegląd prasy tego typu daje większą siłę w ręce twórców, którzy mogą być pewni, że ich treść dotrze bezpośrednio do Ciebie niezależnie od pośredników, jest też znacznie wygodniejszy dla nas - nigdy bowiem nie przegapimy żadnej tresci, którą chcielibyśmy przeczytać. (szczególnie fajnie to działa przy wyjeździe na wakacje)

Mam nadzieję, że niniejszy artykuł pozwolił Wam zbudować własny technology stack słuzący do eksplorowania tresci internetowych - elektronicznego przeglądu prasy. Jeśli macie jakiekolwiek pytania do zastosowania wykorzystanych tu narzedzi, albo chcielibyście zwrócić uwagę na coś, co mógłbym dodać do artykułu - zapraszam Was do kontaktu na maila lub w formularzu kontaktowym.

Podobał Ci się artykuł?

Staram się mniej więcej co dwa tygodnie tworzyć treści o podobnej długości i wartości. Zapisz się na newsletter, aby nigdy nie przegapić nowego artykułu!